Przejdź do treści głównej
Przedstawicielstwo w Polsce
Artykuł prasowy25 stycznia 2023Przedstawicielstwo w Polsce

Ku nowej obronie Europy. Jak wojna powinna zmienić wszystko

Wojna Rosji z Ukrainą i jej agresywna postawa wobec całego Zachodu wyznacza nowe cele i zadania dla europejskiej polityki obronnej – pisze *Marek Świerczyński.

Marek Świerczyński
Marek Świerczyński

Podsumowania ubiegłego roku i prognozy na właśnie rozpoczęty siłą rzeczy koncentrują się wokół trwającej w Europie wojny. Na ile potrafimy to dziś ocenić, okazała się ona punktem zwrotnym w historii kontynentu[i], a nie lokalnym konfliktem na jego obrzeżach, za jaki niesłusznie uznano poprzednią rosyjską agresję z 2014 r. Nowa wojna, prowadzona od początku na wielką skalę i zmierzająca do obalenia suwerenności dużego kraju, uderzyła w podwaliny współczesnej Europy, rozumianej jako obszar pokoju opartego na prawie międzynarodowym i wielonarodowych instytucjach mających je gwarantować, pojednania opartego na wzajemnym rozrachunku z historycznymi zaszłościami oraz współpracy opartej na negocjacjach, które łagodzą konflikty interesów państw. Rosja tylko częściowo należała do tego obszaru i wobec tego, co dziś wiemy o wizji kremlowskiej autokracji[ii], nigdy nie miała zamiaru ani nie potrafiłaby w nim uczestniczyć. Ukraina do niego aspirowała i dziś wiemy, że Rosja postanowiła ją powstrzymać.

Europejski obszar bezpieczeństwa, nawet z uwzględnieniem wpływu Stanów Zjednoczonych, okazał się mieć za słabą zdolność oddziaływania, by Rosję przed tą agresją powstrzymać. Dlatego w ocenach minionego roku przeważa stwierdzenie o katastrofie architektury bezpieczeństwa w Europie, załamaniu porządku który jako tako gwarantował stabilność, a w każdym razie pozwalał mieć takie poczucie. Dlatego też Europa musi się podjąć odbudowy i wzmocnieniu tego ładu[iii] na warunkach, które będą najlepiej służyć jej bezpieczeństwu.

Zrujnowanie ładu bezpieczeństwa w Europie mogło być jednym z celów Putina, ale nie udało mu się zrujnować go w całości. Najszersze wielonarodowe instytucje, odpowiedzialne za utrzymanie pokojowej współpracy narodów, jak Rada Bezpieczeństwa ONZ i OBWE[iv], nie miały szansy powstrzymać rosyjskiej agresji, przede wszystkim dlatego że nie są w stanie skutecznie zadziałać bez zgody Rosji[v]. Dyskusja o ich strukturze, narzędziach działania i przydatności jest przed nami, a Europa musi w niej zabrać istotny głos. Ma do tego prawo, gdyż wraz z NATO i wielonarodową koalicją zawiązaną i prowadzoną przez Stany Zjednoczone, instytucjonalna Europa pokazała, że jest w stanie zjednoczyć się w obronie wartości nadrzędnych i wspomóc napadnięty kraj europejski w obronie jego politycznej niepodległości, integralności terytorium i wolności obywateli. Reakcja tzw. kolektywnego Zachodu[vi] w obronie wschodniego sąsiada - formalnienienależącego do zachodnich struktur bezpieczeństwa, gospodarczych i politycznych - przekroczyła poziom najniższego wspólnego mianownika[vii], który bywał wcześniej przyjmowany za maksimum ambicji w debacie o europejskich inicjatywach strategicznych i obronnych. Bezprecedensowy kryzys wyzwolił jednak dynamikę nieoczekiwaną i nadzwyczajną, przełamał imposybilizm w obszarach do tej pory nierzadko uznawanych za krańcowe. Bodaj po raz pierwszy Unia okazała się graczem naprawdę strategicznym, mimo że żadnej gotowej strategii konfrontacji z Rosją nie miała. Trudno za taką uznać dokument “Kompas strategiczny”[viii], ostatecznie przyjęty już w trakcie wojny, ale przygotowany w czasie i atmosferze, gdy perspektywy wojny nikt na poważnie w Zachodniej Europie nie dopuszczał. Dlatego słowa Wysokiego Przedstawiciela Josepa Borrella, o że w reakcji na wojnę Unia dokonała szybkich działań i złamała liczne tabu[ix], są opisem rzeczywistości jaka nastąpiła pod wpływem dynamiki politycznej, a nie strategicznego namysłu. Mimo to, europejski Kompas wskazuje słuszne kierunki zmian, a wojenną dynamikę należy wykorzystać by nowa Europa obrony wyłoniła się szybciej i była silniejsza niż w trybie rutynowej adaptacji.

Długo dyskutowana koncepcja europejskiej obrony[x] nigdy nie miała bardziej wyraźnego celu. Obrona Europy przed Rosją - nie tylko granic, ale gwarantowanych w ich ramach praw, swobód, wartości i zasad, jest dziś imperatywem podzielanym przez absolutną większość europejskiego elektoratu[xi] i decydentów politycznych. Zmiana postawy nie jest kontestowana w zauważalny ani znaczący sposób, dyskusje koncentrują się na tym “jak” się bronić a nie “czy”. Nawet jeśli bywa kwestionowana jako nowy priorytet, to ze świadomością że ostatecznie zmienić musi się Rosja a nie Europa. Opór słychać wyłącznie na politycznym marginesie, niewielkiej szerokości. Ten główny cel nie wymazuje z pola widzenia innych, przez lata dyskutowanych, jak zwalczanie okrutnego islamskiego terroryzmu w Sahelu, reagowanie kryzysowe w regionie Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, misje humanitarne czy pokojowe dalej od europejskich granic, współpraca i pomoc z dążącym do podniesienia poziomu interoperacyjności z Zachodem służb i wojsk nastawionych na współpracę krajów sąsiednich i bardziej odległych. Problemy te i związane z nimi zadania dla Europy nie zniknęły w czasie, gdy większość Europejczyków co dnia patrzy z obawą na Ukrainę. Ale dzisiejsza sytuacja jasno uświadomiła im kolejność i wagę priorytetów.

Najgroźniejszy, najsilniejszy, otwarcie deklarujący swoją wrogość i dlatego egzystencjalnie niebezpieczny przeciwnik znajduje się bezpośrednio u wschodnich granic Unii i NATO, a miejscami - jak w przypadku Obwodu Kaliningradzkiego[xii] - ma swoje zmilitaryzowane przyczółki wewnątrz tych granic. Nie ma innej, ważniejszej roli dla konceptu europejskiej obrony, jak zająć się tym zagrożeniem najpierw i z powagą odpowiadającą skali wyzwania, o egzystencjalnym charakterze. Nowa wojna w Europie w tym sensie okazała się pomocna, że pokazała co naprawdę znaczy agresja i czym naprawdę musi być skuteczna obrona. Długo można dyskutować o tym jak długo Rosja będzie realnie w stanie prowadzić agresywną i ekspansywną politykę, jak realnie przedstawia się stan jej sił zbrojnych, ich ekonomicznego zaplecza, i czy w ogóle możliwy jest powrót do tak pożądanych jeszcze do niedawna “stabilnych i przewidywalnych” relacji Zachodu z Moskwą[xiii]. Stan na dziś jest jednak taki, że Rosja od roku prowadzi bezprawną i krwawą wojnę w Europie, której otwarcie deklarowanym celem jest nie tylko pozbawienie Ukrainy niepodległości, ale również dokonanie głębokiego i trwałego wyłomu w strukturze europejskiego bezpieczeństwa - właśnie tej, która udowodniła swoją nieodzowność i niezawodność w trakcie minionego roku. Dlatego europejska obrona[xiv], w jej unijnym wymiarze, musi potraktować rosyjskie zagrożenie jako pierwszoplanowe wyzwanie i zadanie - i wokół niego skoncentrować swoje plany, mechanizmy i koncepcje. W obecnej sytuacji, przy wzmożonym wyczuleniu na niebezpieczeństwo ze wschodu już nie tylko w krajach wschodniej flanki, jakiekolwiek odstępstwo od tego priorytetu grozi europejskiej obronie utratą wiarygodności, adekwatności i znaczenia. Albo będzie przydatna do obrony przed Rosją, albo przestanie istnieć, bo z jej poważnym traktowaniem był problem i wcześniej, w różnych miejscach z różnych powodów.

Wnioski z wojennego kryzysu dają koncepcji europejskiej obrony największą od lat szansę: by się rzeczywiście przydała do zwalczania i ograniczania rzeczywistego zagrożenia. Przy obniżonym poczuciu bezpieczeństwa, każdy element przyczyniający się do jego zwiększenia, każda kolejna warstwa ochronna i każdy mechanizm wspierający, jest potrzebny i będzie przyjmowany z entuzjazmem. Warunkiem jest jednak adaptacja do realiów, akceptacja hierarchii sił oraz struktura pozwalająca na bezkolizyjną współpracę - a w żadnym razie nie konkurencję - z rzeczywistymi i najważniejszymi dostarczycielami bezpieczeństwa. Zarówno wydarzenia poprzedzające wybuch wojny i te które nastąpiły po nim jednoznacznie wskazują, że realnym, wiarygodnym i stuprocentowo zaangażowanym dostarczycielem wsparcia militarnego dla Europy są Stany Zjednoczone, a jedyną skuteczną wielonarodową strukturą bezpieczeństwa militarnego w Europie jest NATO[xv]. Nie miejsce tu, by przypominać nieraz zawstydzające[xvi] i mające miejsce po obu stronach Atlantyku[xvii] dyskusje na temat potrzeby, skali, rodzaju czy nawet dopuszczalności amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, sensu istnienia NATO lub rzekomej strategicznej dojrzałości Unii. Bieg wydarzeń pokazał jednoznacznie, że Europa pozostaje niemal całkowicie zależna od amerykańskiej siły a Ameryka na szczęście wciąż poważnie traktuje zarówno formalnych jak i nieformalnych sojuszników oraz ma determinację by bronić własnych interesów na odległych rubieżach. Wzmocnienie pogranicza NATO-Rosja i kluczowej dla przepływu pomocy granicy NATO-Ukraina nie mogłoby się dokonać bez ponownego zwrotu USA ku Europie[xviii] i przejęcia przez Amerykę roli lidera bezpieczeństwa na kontynencie, przy którym europejscy sojusznicy podjęli zadania istotne lecz subsydiarne.

Podział ról w rozszerzaniu i umacnianiu wsparcia dla Ukrainy, zrazu wcale nie tak jasny, dokonał się w koordynacji i współpracy Europy z USA i demokratycznymi partnerami ze świata[xix]. Pomimo nieuchronnych w nowej sytuacji potknięć i zgrzytów, z perspektywy niemal roku wydaje się, że każdy podmiot odnalazł właściwą dla siebie rolę, a dalsza dyskusja toczy się już o skali i tempie wsparcia, w ramach ustalonych mechanizmów współpracy. Test z zarządzania kryzysowego na strategicznym poziomie wydaje się zaliczony, mimo że nie było żadnej szkoły ani egzaminów próbnych. Wielokąt tworzony przez USA - NATO - Unię Europejską - G7 - wielonarodową koalicję krajów demokratycznych i praworządnych sprawdził się jako kryzysowa sieć kontaktowa, a jednocześnie nie wyłoniła się żadna inna struktura. Nowa dynamika świata może nie pozwolić na odbudowę zniszczonych elementów architektury bezpieczeństwa w tradycyjnym sensie. Ale sieć ma swoje zalety: jest elastyczna, rozciągliwa, łatwiej zawiązywać w niej kolejne węzły i zagęszczać jej oka w miarę dostosowania do skali problemów. Sieciowa struktura europejskiego bezpieczeństwa, z węzłami na całym świecie? Czemu nie wykorzystać czegoś, co już zadziałało.

Co istotne, amerykański powrót do europejskiej sieci, dokonał się w stylu, który nie wywołał zgrzytów, protestów ani publicznych dyskusji. Najpierw Amerykanie przeprowadzili jesienią 2021 r. kampanię uświadamiającą europejskich sojuszników o nadchodzącym zagrożeniu[xx], na bazie materiałów i analiz wywiadowczych. Później wzięli na siebie pierwszą odpowiedź[xxi] i jest naturalne, że w kwestiach wojskowych działali poprzez NATO, które ma do tego przetestowane narzędzia i procedury. Ale co istotne, na poziomie polityczno-strategicznym nie pomijali instytucji i liderów Unii Europejskiej, przeciwnie, włączyli Radę i Wysokiego Przedstawiciela[xxii] w obieg informacji. Konsultacje, być może również poprzedzające najważniejsze decyzje Waszyngtonu, prowadzone były często i w rozmaitych formatach. Pozwoliło to Ameryce na złagodzenie ewentualnych oporów przed przyjęciem zawczasu czujnej postawy i podjęciem wraz z sojusznikami przygotowań wojskowych, a z drugiej strony dało to urzędnikom i przywódcom europejskim możliwość wglądu w ten proces i pewien udział w jego współkształtowaniu. Koordynacja ta wynikała przede wszystkim z faktu, że w Białym Domu rezydował Joe Biden[xxiii], który postawił na wielostronną dyplomację jako główne narzędzie swojej polityki [xxiv]- tak wobec konkurentów, jak i sojuszników. W ramach ćwiczeń z historii alternatywnej warto się przez chwilę zastanowić, jak inaczej mogło to wyglądać, gdyby prezydentem USA był ktoś mniej wyczulony na potrzeby sojuszników i mniej skłonny do interakcji z nimi. Historycy kiedyś zapewne wyświetlą szczegóły tych rozmów i zapewne przekonają się, że zaufanie do Ameryki wieszczącej Europie nową wojnę wcale nie było powszechne i jednoznaczne, że być może gdzieniegdzie dało się słyszeć resztki “rozumienia Rosji” lub dostrzec celowe ignorowanie dowodów. Jednak rozwój wydarzeń wykazał bezalternatywność ścisłej koordynacji i współpracy USA z instytucjonalną Europą, a konferencje i telekonferencje ich liderów (z udziałem Zjednoczonego Królestwa) coraz bardziej przypominały postulowany od czasu do czasu format europejskiej rady bezpieczeństwa, z nieodzownym stałym członkiem zza oceanu i równie potrzebnym zza kanału. Europa, która w sferze bezpieczeństwa porzuca strategiczną odrębność[xxv] na rzecz pełnej strategicznej współpracy z Ameryką jeszcze kilka lat temu wydawała się czymś niewyobrażalnym, a stała się faktem w ciągu kilku tygodni. Ludzie z Wenus i Marsa[xxvi] spotkali się na europejskiej Ziemi i wcale nie okazali się dla siebie kosmitami. Ocean przestał dzielić, a na wodzie i w powietrzu ponownie stał się najważniejszym dla Europy korytarzem bezpieczeństwa. Ameryka dawno nie była bliższa i bardziej potrzebna, znowu okazała się potęgą europejską a jednocześnie siłą Europy.

Model współdecydowania strategicznego Europy i Ameryki, koordynacji politycznej i subsydiarnego współdziałania wojskowego, wypracowany “w biegu” w odpowiedzi na eskalację rosyjskiego zagrożenia wydaje się nie do zastąpienia w krótkiej i średniej perspektywie, nawet jeśli za jakiś czas skończy się rosyjsko-ukraińska wojna. Europa i świat staną wtedy wobec nowej rzeczywistości, a jeśli brać pod uwagę doświadczenia historyczne, cezura końca wojny będzie ważniejszą niż jej początek. Z tym że aby rozejm czy pokój przyniósł przełom, musi oznaczać trwałe pozbawienie agresora zdolności do wrogiego działania, jego kapitulację lub zwrot polityczny gwarantujący zerwanie z agresją. W przypadku Rosji trudno będzie wyobrazić sobie kapitulację nawet po wyparciu jej wojsk z terytorium Ukrainy i trudno przewidywać odejście od antyzachodniej strategii. Co najwyżej liczyć można na tymczasową niemożność jej realizacji. Koniec wojny nie musi więc oznaczać końca zagrożenia a Zachód nie może sobie pozwolić na kolejne uśpienie czujności, jakie nastąpiło po porozumieniach mińskich z 2015 r. Wrogie rosyjskie podejście do Zachodu nie minie nawet wraz z upadkiem aktualnie rządzącej na Kremlu kliki, a i do tego jest dziś bardzo daleko. Świadomość nieuchronności długofalowego wzmocnienia militarnego, zdolności, siły i szybkości reagowania na kryzysy wydaje się dziś nieporównanie większa[xxvii] niż po pierwszej rosyjskiej agresji i nie powinna ustać po jej odparciu. Deklarowana w Kompasie, innych dokumentach i licznych wypowiedziach gotowość do długotrwałej konfrontacji musi oznaczać odbudowę Europy obrony na silnych fundamentach, z realnymi zdolnościami do działania i jasnym strategicznym celem.

W tym celu należy maksymalnie wykorzystać europejskie przewagi, zracjonalizować alokację zasobów, powiększać je w najbardziej potrzebnych obszarach i unikać tworzenia bytów równoległych. Doskonale się złożyło, że wiele przewag, które przypisujemy Unii jako zbiorowości, dało o sobie znać w akcji wsparcia Ukrainy. Główną okazała się zdolność do przełamywania własnych ograniczeń. Instytucjonalne mechanizmy koordynacji, podejmowania decyzji, ich finansowania i komunikowania wykazały skuteczność, mimo że w “pokojowej” praktyce bywały niejednokrotnie krytykowane. Nad dyskusją o europejskiej obronie przez ostatnie dekady wisiał cień rzekomej konkurencji podejścia narodowego z sojuszniczym i wspólnotowym (istnienie i trwałość podejścia wspólnego na ogół kwestionowano) w zakresie różnej oceny zagrożeń, rozbieżnych interesów, ochrony własności intelektualnej zbrojeniowych wynalazków a nawet podziału rynków sprzedaży broni. Jednak w obliczu zagrożenia wyższego rzędu jednak wiele europejskich partykularyzmów zeszło na trzeci plan, nawet w przypadku pomocy dla kraju znajdującego się formalnie poza strukturami Unii. Wspólna obrona Ukrainy, realizowana takimi metodami na jakie pozwala jej status, nadaje myśleniu o przyszłej obronie Europy imperatyw jednoznaczny - poziom ambicji winien odzwierciedlać maksymalny poziom skuteczności.

Wyznaczają go:

- ścisła współpraca wojskowa Unii z NATO i powierzenie Sojuszowi wiodącej roli obronnej pod kierunkiem USA;

- przejęcie przez struktury unijne zadań wsparcia wysiłku obronnego w zakresie finansowym, infrastrukturalnym, ochrony ludności cywilnej i pomocy humanitarnej;

- koordynacja bazy przemysłowej sektora obronnego i przemysłu cywilnego pracującego na rzecz zadań obronnych;

- koordynacja współpracy naukowo-badawczej i działalności innowacyjnej w sektorze zaawansowanych technologii obronnych i wielostronnego zastosowania

- koordynacja komunikacji strategicznej, wykrywania i zwalczania dezinformacji

Nie są to dla Unii zagadnienia nowe, wiele z nich jest od lat realizowanych, choć w różnym stopniu zaawansowania, ambicji i determinacji. Przykładem mogą być trzy podpisane w ciągu ostatnich lat deklaracje o współpracy Unia-NATO (ostatnia ze stycznia 2023[xxviii]), które na razie nie wydają się przekładać na zauważalne zmiany w procedurach (pewien postęp jest przy przekraczaniu granic przez transporty wojskowe) czy w infrastrukturze służącej obronie. Innym, głośny swego czasu Europejski Fundusz Obronny i mechanizm pogłębionej współpracy PESCO[xxix], mający przynieść wspólną budowę technologicznych zdolności obronnych. Skala potrzeb wojennych uzmysławia chyba wszystkim nieadekwatność finansowych ram EDF (zredukowanych zresztą w wieloletnim budżecie[xxx]) a także powinna skłaniać do rewizji kilkudziesięciu projektów PESCO pod kątem realnej przydatności na polu walki, z przeciwnikiem takim jak siły zbrojne Federacji Rosyjskiej. Raport Parlamentu Europejskiego już we wrześniu 2020 r. trafnie identyfikował znaczne oderwanie zakresu PESCO od kluczowych zdolności[xxxi], a gdyby powstał dziś, byłby jeszcze bardziej krytyczny. Z kolei wartość i jakość pomocy zbrojnej dla Ukrainy oraz krajów wschodniej flanki, wskazuje że również pod względem sprzętu europejska obrona nie ma przyszłości bez zaangażowania USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Japonii, Korei Południowej i reszty “podobnie myślących krajów”, do tej pory niechętnie przez większość widzianych we wspólnotowych projektach.

Kierunek pokazała już północna flanka. Dokonany w ciągu kilku miesięcy, nagły zwrot ku NATO Finlandii i Szwecji, najdobitniej jak się da wykazał nie tylko jak niebezpiecznym miejscem jest z pozoru wygodna strefa neutralna pomiędzy blokami militarnymi i jaką ślepą uliczką może być trzecia droga. Obydwa kraje są głęboko zakorzenione w Unii i wcześniej bardzo aktywnie wspierały jej podejście do obrony, ale w obliczu skokowego wzrostu zagrożenia militarnego postawiły na jednoznaczną i pełną integrację z wojskowym blokiem Zachodu. Równolegle jeszcze bardziej zacieśniły wojskową współpracę zarówno z USA, między sobą, jak i z sąsiadami na Półwyspie Skandynawskim i w basenie Morza Bałtyckiego. Oba kraje mają i rozwijają pokaźne narodowe zdolności obronne i przemysł zbrojeniowy, nie unikając ani zakupów z USA ani współpracy przemysłowej z amerykańskimi potentatami. Do nowej obrony Europy mogą wnieść cenne doświadczenia.

Ale pisząc o krajach objętych nową europejską obroną nie wolno nie wymienić obronionej, niepodległej, odbudowanej, zreformowanej i w pełni współpracującej z Zachodem Ukrainy. Taka perspektywa w styczniu/lutym 2023 r. może się wydawać jeszcze na wyrost i wcale niepewna. Ukraina wciąż toczy wojnę, jeszcze jej nie wygrała, a ostateczny rezultat zmagań z Rosją i przede wszystkim ich koszt pozostaje nieznany. Można jednak z dużym przekonaniem ocenić, że to wojenne powodzenie i powojenne położenie Ukrainy przesądzi o kształcie europejskiej obrony, a nie tylko o jej obszarze. Wiarusom z Kijowa, jeśli tylko będzie to możliwe, należeć się będzie miejsce przy stole, a nie w poczekalni.

Opinie zawarte w tekście reprezentują wyłącznie poglądy autora.

*Marek Świerczyński od 2015 r. kieruje działem bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityki Insight. W tym czasie napisał ponad 1000 tekstów analitycznych dotyczących polityki obronnej Polski, NATO, konfliktów i kryzysów, modernizacji technicznej i polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej. Obronnością, przetargami zbrojeniowymi i kwestiami bezpieczeństwa międzynarodowego zajmował się przez większość dotychczasowej kariery dziennikarskiej. W latach 1997-2005 pracownik sekcji polskiej BBC World Service w Warszawie i Londynie. W latach 2010-2015 wydawca programu „Polska i Świat” w telewizji TVN24. Obecnie publikuje również na łamach tygodnika "Polityka". Współpracował z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie, Center for European Policy Analysis w Waszyngtonie, German Marshall Fund of the United States, Atlantic Community w Berlinie, Polskim Instytutem Spraw Międzynarodowych i Akademią Obrony Narodowej. Studiował prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

[i] https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/it/statement_22_1441

[ii] http://kremlin.ru/events/president/news/67843

[iii] https://global.upenn.edu/sites/default/files/perry-world-house/burke-whiteukrainethoughtpiece.pdf

[iv] https://www.bits.de/NRANEU/EuropeanSecurity.htm

[v] https://news.un.org/en/story/2022/02/1112802

[vi] https://rusi.org/explore-our-research/publications/commentary/unprecede…

[vii] https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/09662839.2022.2052724

[viii] https://www.eeas.europa.eu/sites/default/files/documents/strategic_comp…

[ix] https://www.eeas.europa.eu/eeas/eu-ambassadors-annual-conference-2022-o…

[x] https://eda.europa.eu/webzine/issue13/opinion/european-defence

[xi] https://www.europarl.europa.eu/news/en/press-room/20221205IPR60901/eu-c…

[xii] https://www.economist.com/the-economist-explains/2022/06/06/is-kalining…

[xiii] https://www.nato.int/cps/en/natolive/topics_50090.htm

[xiv] https://www.csis.org/analysis/transforming-european-defense

[xv] https://www.nato.int/cps/en/natohq/opinions_209984.htm

[xvi] https://www.nytimes.com/2019/01/14/us/politics/nato-president-trump.html

[xvii] https://www.economist.com/europe/2019/11/07/emmanuel-macron-warns-europ…

[xviii] https://www.politico.com/news/magazine/2022/02/24/its-time-to-pivot-bac…

[xix] https://www.nytimes.com/2022/04/26/world/europe/russia-ukraine-war-germ…

[xx] https://www.bloomberg.com/news/articles/2021-11-11/u-s-warns-europe-tha…

[xxi] https://www.euractiv.com/section/global-europe/news/biden-orders-3000-u…

[xxii] https://edition.cnn.com/2022/03/15/politics/biden-travel-to-europe/inde…

[xxiii] https://www.whitehouse.gov/briefing-room/speeches-remarks/2022/03/26/re…

[xxiv] https://www.whitehouse.gov/wp-content/uploads/2021/03/NSC-1v2.pdf

[xxv] https://www.europarl.europa.eu/RegData/etudes/BRIE/2022/733589/EPRS_BRI…

[xxvi] https://policyoptions.irpp.org/wp-content/uploads/sites/2/assets/po/pau…

[xxvii] https://cepa.org/comprehensive-reports/what-does-europe-look-like-3-7-y…

[xxviii] https://www.nato.int/cps/en/natohq/official_texts_210549.htm

[xxix] https://eda.europa.eu/what-we-do/EU-defence-initiatives/permanent-struc…-(PESCO)

[xxx] https://www.euractiv.com/section/defence-and-security/news/european-par…

[xxxi] https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/A-9-2020-0165_EN.html

Informacje szczegółowe

Data publikacji
25 stycznia 2023
Autor
Przedstawicielstwo w Polsce